Nowy rok to będzie ponad 527 tys. minut. Czy dobrze wykorzystasz każdą z nich?

Po co Ci kalendarz i skąd się wziął?
Jak lepiej panować nad sobą i czasem?
Na czym spędzamy go najwięcej?
Rzeczowo i pomocnie … no i z akcentem Multiplanowania i Multiplanera :)
Polecam,
Rafał Mirkowski
Artykuł Marcina Walków z Gazety Wrocławskiej – dodatek „Jak żyć”
Udostępniamy za zgodą autora.

 

pdf tu gwro

gwro-1

gwro-2

Zabrania się zebrań

Jeśli organizujesz zebranie spraw żeby było ciekawe dla uczestników.

Dopilnuj, żeby chcieli w nim uczestniczyć z wiarą, że rozwiążą swoje problemy.

I zrób wszystko co w Twojej mocy, żeby nie było podobieństw z opisaną poniżej historią.

 
====================

Krasnoludki z wszystkich miast

Urządziły w lesie zjazd.

Program zjazdu był taki:

Po pierwsze -

Gdzie zimują raki?

Po drugie -

Czy brody są dosyć długie?

Po trzecie -

Czy zima może być w lecie?

Po czwarte -

Co robić, żeby dzieci nie były uparte?

Po piąte -

Skąd wiadomo, że zawsze po czwartku jest piątek?

Po szóste -

Dlaczego niektóre orzechy są puste?

========================

Pierwszy mówić miał najstarszy,

Ale tylko czoło zmarszczył.

Drugi mówić miał najmłodszy,

Więc powiedział coś trzy po trzy.

Potem głuchy streścił szeptem

Wszystko to, co słyszał przedtem.

Ślepy mówił o kolorach,

Lecz przeoczył coś nieborak,

Zaś niemowa opowiedział,

O tym, czego sam nie wiedział.

Mańkut milcząc spojrzał wokół

I napisał tak protokół:

Krasnoludki z wszystkich miast

Urządziły w lesie zjazd.

O czym tam się mówiło przez dwanaście godzin,

To pana, proszę pana, zupełnie, ale to zupełnie nie obchodzi!

 
Jan Brzechwa

Repozytorium Głupcze

Szybkie podejmowanie bieżących decyzji to klucz do efektywności osobistej oraz realizowania projektów zespołowych.

Kiedy ktoś chce od Ciebie informacji lub decyzji albo Twój mózg czegoś żąda, informacja podana w odpowiednim momencie ma moc tysiąckrotnie większą niż podana za późno lub za wcześnie. Chodzi o dostarczanie na bieżąco potrzebnych danych fragmentarycznych, bez których proces decyzyjny spowalnia lub nawet całkowicie się blokuje.

Mając pod ręką bieżące sprawy, zadania i wiedzę możesz szybko do nich sięgnąć i uzupełnić brakujące elementy układanki i pójść dalej, podjąć decyzję, wydać polecenie i nadać sprawom bieg.

Dane potrzebujemy „na czas” , dokładnie wtedy kiedy myślimy o czymś i chcemy podjąć decyzję.

Dzięki temu jesteśmy efektywni.

Repozytorium można nim nazwać, gdy zapewnimy szybki i prawie jednakowy dostęp o każdego zasobu oraz na bieżąco gromadzimy zasoby w odpowiednim dla niego miejscu.

Człowiek to nie komputer i oko nie otaguje sprawy, żeby można ją było włożyć byle gdzie, dlatego, kluczowy jest nazwanie i podział tak żeby pasował do osobistych potrzeb.

Największym wyzwaniem dla ludzi jest jednoznaczny podział swoich spraw, zadań i wiedzy podręcznej – tak żeby łatwo było je znaleźć. To takie oTAGowanie każdej rzeczy – dziś to jest # chaszowanie – tylko tych tagów nie może być za dużo bo wtedy nawet przeszkadzają.

Jeśli chcesz zbudować swoje osobiste repozytorium zachęcam do lektury TU.

E-learning education or internet library. Laptop and books.

 

Repozytorium (łac. repositorium) – miejsce uporządkowanego przechowywania dokumentów, z których wszystkie przeznaczone są do udostępniania.

Magazyn główny, centralny, zaprojektowany jednak w taki sposób, aby dostęp do wszystkich jego zasobów był równie łatwy

Repozytorium odnosi się przede wszystkim do miejsca przechowywania, a nie udostępniania. Jest to magazyn jednocześnie: główny, centralny, bieżący i łatwo dostępny. Nie są w nim przechowywane ani kopie, ani archiwalia.

Rób to „na siedząco”, nawet z trzema koleżankami na raz.

 

 

koleżanki klepsydry

Przedstawiam moje najlepsze koleżanki. Może nie są zbyt zgrabne ale bardzo, bardzo pomocne.

Pierwsza daje Ci 3 minuty, druga 2 a trzecia tylko 5 sekund.

To klepsydry, które kiedyś służyły jako czasomierze, a dziś symbolizują upływ czasu. Jakie dziś mogą mieć zastosowanie?

Jeśli pozwolisz sobie na luksus rozmowy na siedzącą i to niestety siedząc przy swoim biurku proponuję bardzo proste rozwiązanie.

Postaw na swoim biurku klepsydrę, która będzie symbolizować „szacunek do czasu”. Szacunek jaki ty masz do czasu innych i jaki oczekujesz od innych dla swojego czasu.

W zależności od tego z kim i w jakich okolicznościach rozmawiasz, możesz ich użyć na kilka różnych sposobów.

NAJWAŻNIEJSZY z nich jest na samym końcu artykułu.

1. Kiedy zaczynasz rozmowę np. ze swoim pracownikiem, poinformuj go uprzejmie i nawet z żartem o Twoim nowym sposobie i odwróć klepsydrę. Nawet jeśli kilka razy upłynie czas to przecież chodzi o to, żeby być lapidarnym i konkretnym.

2. Czasem wystarczy, że podczas rozmowy sugestywnie, z uśmiechem spojrzysz w kierunku klepsydry i Twój rozmówca to zobaczy. Zapewniam, że to wystarczy.

3. Jeśli rozmawiasz z szefem lub z osobą, z którą nie musisz mieć najcieplejszych relacji – sama obecność na Twoim biurku klepsydry daje do myślenia.

Oczywiście nie stosuj tych twardych zasad zawsze, ale wtedy kiedy naprawdę masz „pożar czasowy”. Dajesz wtedy jasny znak, że pomimo ograniczonego czasu możesz poświęcić cenną chwilę na ważną dla rozmówcy sprawę.

A jeśli coś może poczekać to Twój rozmówca z szacunku do Ciebie i zrozumienia sytuacji podejdzie wtedy gdy będzie czas.

Ktoś może to nazwać „bardzo twardym i wręcz nieludzkim podejściem”. ale czasem po prostu nie ma innego wyjścia.
Wszystko zależy jak Ty przedstawisz tę sytuację, jeśli zrobisz to z lekkim przymrużeniem oka, jestem pewien, że większość to zrozumie.

Możesz zacząć od posiadania jednej klepsydry, bo przecież chodzi o symbolikę.

Na swoim biurku zawsze mam 3 klepsydry (te ze zdjęcia). Pierwsza odmierza 3 minuty, druga 2 i najmniejsza 5 sekund.

Od razu, teraz. wydrukuj to zdjęcie i umieść w widocznym miejscu. A przy najbliższej okazji kup klepsydrę i postaw na stole. Zrób zdjęcie i wyślij do mnie.

Kolejny i NAJWAŻNIEJSZY sposób na wykorzystanie „koleżanek”.

Rada nr 4. Jeśli masz podjąć jakaś decyzję, daj sobie 2 minuty i przekręć klepsydrę. W tym czasie rozważ „za i przeciw” i zakończ sprawę.

Dlatego teraz, daj sobie 2 minuty, podejmij decyzję i zapisz się na najbliższe szkolenie: Wrocław, Warszawa, Chorzów

Efektywność Zespołu
Efektywność Osobista
Efektywność Realizacji Celu

 

 

Do zobaczenia

Rafał Mirkowski

systemu

Rób to „na stojąco”

1518-0280-PS_SKilka rad jak oszczędzić czas w biurze.

Załatwiaj sprawy „na stojąco”.
 

Przydaje się to szczególnie, jeśli nie możesz otwarcie powiedzieć komuś „Człowieku! Streszczaj się bo …”

 

Kiedy ktoś wchodzi do Twojego biura/pokoju automatycznie wstań i rozmawiaj na stojąco. Dzięki temu okazujesz szacunek do rozmówcy ale przede wszystkim rozmowa „na stojąco” zmusza do szybkiego załatwienia sprawy.

 

Pozbądź się krzesła, które stoi z drugiej strony Twojego biurka – bo ono zachęca „gościa” do siadania.

 

Jeśli musisz już siadać, wykorzystaj krzesła przy stole jeśli masz taki w swoim pokoju lub korzystaj z salki konferencyjnej jeśli nie ma takiej to zaaranżuj ją w holu lub sekretariacie.Dzięki temu po załatwieniu tematu, możesz podziękować, wstać i szybko zakończyć spotkanie.

 

A jeśli masz się z kimś spotkać w firmie, zawsze umawiaj się poza swoim biurem/pokojem.

 

Życzę efektywności „na stojąco” :)

 

Rafał Mirkowski

 

PS. Poznaj więcej na warsztatach. Zapraszam http://multiplanowanie.pl/managera/

managera

Jak uruchomić pełną moc pracowników?

 

rafał zdjecie Corematrix

Jak zbudować Zespół w Biznesie, który sprawnie realizuje ambitne cele nawet wtedy, kiedy „Szef nie patrzy”.

Jak produkować. Jak sprzedawać. Jak dostarczać. Żeby było najlepiej.

Nawet jak TY to wiesz, czy to wystarczy? Nie łudź się, że Twoi ludzie od razu to zrozumieją a nawet jeżeli zrozumieją, to czy będą tak robić, czy jednak „po swojemu”.

Jak sprawić żeby w krytycznym momencie działali tak jakby byli Twoimi sobowtórami.

Trzeba „Sprzedać” pracownikom najlepszy sposób.  Ale jak „Sprzedać” swojemu pracownikowi chęć i zapał do robienia tego co ty chcesz a nie tego, co jemu się wydaje?

Pamiętam słowa Szefa pewnej firmy wykonawczej, wypowiadane z ogromnym zdziwieniem: Jak to możliwe że moi ludzie zarabiają tak dużo a my nie kończymy projektów w terminie i w dodatku maszyną stoją popsute?

Albo słowa Szefa hurtowni: Dlaczego sprzedawcy nie realizują planu i zawsze mają dobre wymówki, przecież „sky is the limit”?”

Z moich obserwacji wynika, że aby pracownik był naprawdę wewnętrznie zmotywowany musi mieć dwie rzeczy: poczucie własnej wartości oraz poczucie uczciwej rywalizacji.

Pierwsze  oznacza dialog z pracownikiem tak jak z Partnerem. Drugie to wyznaczenie celów, pomiar efektów i przełożenie ich na nagrodę.

POCZUCIE WŁASNEJ WARTOŚCI i ważność, sensu swojej pracy, tego co człowiek wykonuje lub produkuje.

Istotne jest żeby pracownik widział Katedrę a nie kilka cegieł ułożonych jedna na drugiej. Dlatego ważne jest żeby pokazać ludziom sens ich działań i że stanowią one część całości. Ważną część bez której całość nie powstanie. Pokazać im „Dlaczego”. Dlaczego i po co firma robi to, co robi. Dlaczego potrzebuje przejść od punktu A do punku B. Dlaczego potrzebuje gruntownych czy nawet radykalnych zmian. Wszyscy członkowie zespołu muszą to zrozumieć, jeśli nie to powinni jak najszybciej znaleźć dla siebie lepsze miejsce.

Z drugiej strony RYWALIZACJA, poprzez pokazanie wyników vs. cele, rzetelny, czytelny i aktualny POMIAR, czyli pokazanie celu głównego (Katedry) w liczbach a następnie celów pomniejszych, cząstkowych i przekazanie ich do realizacji poszczególnym pracownikom. Cele powinny być ambitne ale realne. Właściciel Celu Głównego (Prezes/Szef Zespołu) nie ma innego sposobu jak przekonanie swoich ludzi, że jest to możliwe, że można to wykonać w takim czasie i przy takich nakładach. W efekcie członkowie Zespołu stają się właścicielami celów cząstkowych i biorą odpowiedzialność za ich realizację. Na tym etapie praca Szefa to swoistego rodzaju „obrona pracy dyplomowej” gdzie materiałem jest plan sprzedaży, produkcji lub budżet.

Realizację celów cząstkowych należy pokazać w porównaniu do aktualnych efektów osiąganych przez Pracownika, porównując te same okresy, czyli dzień do dnia, plan vs. realizacja. Można również porównywać do poprzednich miesięcy lub tych samych miesięcy roku poprzedniego, co daje lepszy obraz całości.

Procent realizacji Celu można przełożyć na konkretne wartości wynagrodzenia dodatkowego w postaci premii uzależnionej od ilości/wartości sprzedaży/produkcji/należności.

Nie wszystkie zawody można ocenić bezpośrednio wartością sprzedaży czy produkcji, np. usługi wykonywane u klienta. Oceniać można wtedy zachowanie pracownika. Najpierw wspólnie wypracować kryteria oceny, nadając im różne wagi a potem oceniać, np. tak jak w szkole 1-6 (2-5) następnie wyciągając średnią (lub średnią ważoną) Wysokość oceny powoduje odpowiednią wartość nagrody.

Dane powinny być zrozumiałe i czytelne, jak najbardziej aktualne i łatwo dostępne dla wszystkich uprawnionych.

Podsumowując, WAŻNOŚĆ I RYWALIZACJA to dwa obszary, które należy rozwijać w budowaniu Zespołu sprawnie realizującego cele i plany biznesowe.

  1. Co robię, dlaczego to jest dobre dla klienta i dlaczego ma kupić ode mnie.
  2. Ambitny ale realny plan podzielony na części i „sprzedany” każdemu pracownikowi osobno.
  3. Efekty pokazywane na bieżąco w porównaniu z planem
  4. Różny poziom nagród za osiągnięcie różnych poziomów realizacji wraz z jawną wizualizacją i na bieżąco.

Bardziej zainteresowanych zapraszam na stronę http://corematrix.pl/

Jak zbudować taki Zespół i narzędzia do jego motywowania dowiesz się na warsztatach z Multiplanowania Zespołu w Biznesie. Zobacz najbliższe terminy.

zespolu

Pamiętasz swój pierwszy raz kiedy byłeś jak dziecko we mgle?

KOMIKS_1

 

Czy pamiętasz, kiedy pierwszy raz zacząłeś kierować innymi ludźmi? Czy pamiętasz jak stawiasz pierwsze kroki w nowej firmie, nowym dziale, nowym projekcie?

Czy pamiętasz jakie towarzyszyły Ci wtedy uczucia, oprócz dumy i poczucia prawdziwego szczęścia. Czy czułeś się jak dziecko we mgle?

Pamiętam, mój pierwszy raz. Zachciało mi się być dyrektorem. Po 5 latach w jednej firmie od fakturzysty do kierownika, gdzie znałem każdy proces i stanowisko, kierowałem 3 osobami, które sam przyjąłem do pracy – teraz jestem dosłownie jak „dziecko we mgle”. Duża firma handlowa, kilkanaście działów, 9 sprzedawców i ja na ich czele jako „Dyrektor Sprzedaży” :)

Już po kilku dniach okazało się, że WSZYSTKIE SPRAWY SĄ MOJE. Dosłownie wszyscy, bo nie tylko moi podwładni ale też ludzie z innych działów zasypywali mnie sprawami i decyzjami do podjęcia. Nie obeszło się oczywiście bez kilku „trupów w szafie”.

Drzwi w moim „akwarium” praktycznie się nie zamykały. Praca działu sprzedaży na dwie zmiany między 8:00-20:00 powodowała, że nie było chwili spokoju. Co robić? Nie mogłem po prostu zamknąć drzwi. Co robić?

Najpierw przyjmowałem wszystko „na siebie”, bo przecież jestem tu po to żeby pomagać w realizacji celów sprzedaży. Starałem się więc rozwiązywać wszystkie sprawy na bieżąco ale ich ogrom był nie do udźwignięcia. Wiele spraw istotnych umykało mi w morzu „bieżączki” a oczy prezesa uważnie śledziły moją niekompetencję.

Wtedy zauważyłem, że ludzie przychodzą przede wszystkim ze sprawami, które mogliby sami rozwiązać a nawet w pierdołami. Klika razy przyłapałem kogoś, że „zleca” mi to samo zadanie dzień po dniu, tylko po to, żeby cokolwiek wrzucić mi na biurko. Wtedy coś mnie tknęło. Chwila, chwila to ja tu jestem od zlecania i delegowania. Dlaczego wszyscy w kółko powtarzają te same kwestie.

Kiedy dowiedziałem się, że przez ostatnie miesiące nikogo nie było na moim stanowisku a obowiązki (jakoby) pełnił prezes i te wszystkie sprawy się działy bez mojego udziału – zrozumiałem.

Dostałem olśnienia a rozwiązanie, które zastosowałem momentalnie przyniosło fenomenalne skutki. Moje drzwi często pozostawały otwarte ale już nikt w nich nie stał i nie zasypywał mnie pytaniami. Ludzie przychodzili tylko z prawdziwymi problemami, które leżały w mojej kompetencji.

Wreszcie miałem czas na pracę, planowanie i zarządzanie sprzedażą i moimi Sprzedawcami. Na zebraniach koledzy dyrektorzy przestali podawać miałkie argumenty przeciwko mnie i mojemu działowi. A prezes wiedział, że mam odpowiedź na większość z trudnych pytań.

Zrozumiałem, że pewnie nie wszyscy robią to specjalnie ale jeśli 30 osób wrzuci ci codziennie kilka spraw nadając im taką samą wagę, a ty nie wiesz co jest ważne, co mniej a co w ogóle nieistotne, robi się natłok i duże ilości zadań są nie do przerobienia.

Przypomniało mi się powiedzenie Napoleona Bonaparte, że „głowa bez pamięci jest jak twierdza bez garnizonu” a że z pamięcią u mnie było słabo to postanowiłem wszystko zapisywać.

Na każdego człowieka, z którym współpracowałem założyłem osobną stronę w górnej części multiplanera i tam notowałem sprawy, które zobowiązaliśmy się wzajemnie dla siebie wykonać. Założyłem strony dla wszystkich, od prezesa do sprzątaczki, było tego ok 50 osób.

Kiedy tylko pojawiał się ktoś z nich na horyzoncie lub dzwonił, zerkałem na jego stronę i od razu pamiętałem co i jak, przypominałem o zobowiązaniach i korygowałem niedomówienia czy konfabulacje. Nazwałem tę zasadę SKORO JUŻ JESTEŚ, SKORO JUŻ DZWONISZ.

Założyłem też osobną stronę pt. „Zebrania”, gdzie notowałem sprawy, które chcę poruszyć na licznych zebraniach typu „dlaczego się nie sprzedaje?” i kolejną pt. „Sprzedaż”  gdzie miałem zapisane wszystkie najważniejsze dane dotyczące sprzedaży z kilku ostatnich lat, ulubione zagadnienie prazesa J. Skończyło się „jeżdżenie po mnie jak po łysej szkapie” nagle byłem zawsze przygotowany, kompetentny i jak ktoś nie miał prawdziwego argumentu tylko jakieś pomówienia albo domysły to nawet nie zaczynał dyskusji bo wiedział co go czeka. Po prostu szybko podane fakty i wnioski z nich płynące nie dają szans przypuszczeniom i domysłom.

Dziś nie sposób wszystkiego pamiętać, dlatego niezbędne jest mieć system dzięki któremu masz błyskawiczny dostęp do potrzebnych informacji. Takim systemem jest właśnie Multiplanowanie, dzięki któremu masz zawsze wszystko pod ręką i zawsze przy sobie.

To jest SYSTEM SAMOOGRANIZACJI, który sprawia, że jesteś błyskotliwy, błyskawiczny i kompetentny.

systemu

A co Pan tutaj robi?

codziennie

„A co Pan tutaj robi?” – to pytanie brzmi w moich uszach już ponad 20 lat :)

Pamiętam moją pierwszą pracę, 4 osoby, 2 właścicieli, dyrektor i ja :), podnajmowany magazyn i transport. Przez pierwszy rok latałem jak opętany między biurem i magazynem. Robiłem „sto” rzeczy dziennie a i tak szefowie albo klienci mieli mi coś do zarzucenia. Ja załatwiałem 100 spraw a oni wynajdowali kilka niezrobionych, akurat tych „najważniejszych”. I co najgorsze, często mieli rację.

Pomyślałem dość tego! I choćby nie wiem co się działo, codziennie przed południem wyrwę wirowi dnia godzinę lub choćby pół. W tym czasie zrobię coś ważnego: przemyślę jakąś sprawę, zaplanuję działania, zadzwonię do klienta i porozmawiam o czymś naprawdę ważnym lub nawet jakiś „priv”. Zwyczajnie – nie dam się chorobie zwanej „bieżączką”.

Tak się zdarzało, że często przed południem szefowie byli na mieście, dyrektor w terenie a ja mogłem „zniknąć”. Na drzwiach wejściowych naklejałem kartkę „jestem w magazynie, będę o…” i zaszywałem się w małym pokój na górze.

Pewnego dnia nakrył mnie jeden z szefów i pyta: „Co Pan tutaj robi?”

A ja mu na to: „Mam spotkanie”.

On, rozgląda się po pokoju 2x2m i mocno zdziwiony mówi: „Z kim?”

Ja na to z uśmiechem: „Z SAMYM SOBĄ”.

Miałem mądrego szefa, bo sam to robił i od razu zrozumiał o co chodzi.

Po latach, kiedy doświadczyłem już wielu stanowisk kierowniczych, dyrektorskich i sam byłem szefem, dużo więcej się nie zmieniło.

Jeśli dasz się wciągnąć w wir „bieżączki” to już po Tobie.

Codzienne spotkanie z samym sobą, to część SYSTEMU i jedyne antidotum na „bieżączkę”.

To element Multiplanowania DNIA, szerzej omawiany również na warsztatach z SYSTEMU SAMOORGANIZACJI  http://multiplanowanie.pl/systemu/

Polecam.

Rafał Mirkowski

systemu

Żeby ludzie chcieli chcieć

065 kopia

Drogi MULTI Zorganizowany Człowieku, dziś coś dla przedsiębiorców.

 

Jak sprawić, żeby pracownicy chcieli chcieć.
Żeby robili to, co należy i wtedy kiedy należy.
Żeby robili to jak najlepiej potrafią i nawet wtedy, kiedy NIKT NIE PATRZY.

Zajmuję się tym zawodowo od wielu lat robiąc systemy wynagrodzeń w różnych firmach i branżach. Oto kilka niezaprzeczalnych faktów.

 

Po pierwsze, stara dobra zasada, którą wyniosłem z wojska mówi, że: „gdzie idzie dwóch – zawsze jeden musi być odpowiedzialny”.

 

Dlatego nie ma innego sposobu jak przerzucić odpowiedzialność za wyniki na każdego pracownika osobiście, oczywiście w ramach jego zakresu kompetencji. Odpowiedzialność, że jemu jest dobrze wtedy kiedy firmie jest dobrze i na przykład zarabia więcej, wtedy kiedy firma zarabia więcej.

 

Po drugie, „Jeśli nie możesz czegoś mierzyć, nie możesz tym zarządzać”

 

Niezbędny jest system pomiarowy, który pokazuje faktyczne i niepodważalne rezultaty (liczby) w czasie rzeczywistym (lub jak najbardziej zbliżonym do rzeczywistego). Rezultaty (liczby) za które pracownik jest osobiście odpowiedzialny, bo ma na nie realny wpływ.

 

Najlepiej kilka liczb zrozumiałych dla wszystkich „jednym rzutem oka”(max. na jednej kartce)
Chodzi o to, żeby nie było miejsca na nieścisłości dające możliwość do zaciemniania sytuacji, że „dane są nieaktualne Szefie a ja mam tyle zamówień, których nie ma ich jeszcze w systemie, etc.”

 

Po trzecie, jeśli słyszałeś powiedzenie „profesjonalista w pracy – nieprofesjonalny w domu”
to wiedz, że prawdą jest również to – „przedsiębiorczy w domu, nieprzedsiębiorczy w pracy”.

 

Każdy w Twojej firmie jest przedsiębiorczy, tylko najpierw musisz to ujawnić/odtajnić a potemzaprząc przedsiębiorczość każdego pracownika do realizacji swoich celów (jeśli jej nie ujawni widocznie powinien realizować się w innej firmie)

 

Po czwarte, „co z oczu to z serca” i odwrotnie „co przed oczami to w sercu”.

 

Żeby realizować cele, człowiek musi na bieżąco, najlepiej codziennie, widzieć postępy swojej pracy (lub ich brak) oraz widzieć prawdopodobną wysokość nagrody, jaką otrzyma na koniec miesiąca – jeśli utrzyma trend.

 

Po …

 

Wtedy „sprawy dzieją się same”. Ludzie robią to, co do nich należy, nawet wtedy kiedy nie patrzysz.

 

Możesz jechać na długie wakacje i na ekranie tableta spokojnie obserwować jak sprawy się mają i z dużym wyprzedzeniem wiedzieć, czy Twój biznes zmierza we właściwym kierunku.

 

Pozdrawiam

 

Rafał Mirkowski

 

PS. Jeśli jesteś zainteresowana(y) zdobyciem głębszej wiedzy na ten temat zapraszam na Multiplanowanie ZESPOŁU W BIZNESIE

Pod prąd czy z peletonem?

peleton 1 peleton 2

Od dłuższego czasu, właściwie odkąd pamiętam, nawykowo stosuję pewną zasadę, która pomaga mi efektywniej wykorzystać czas. Dzięki temu szybciej załatwiam niektóre sprawy ale przede wszystkim poprawiam komfort spędzania czasu.

Po prostu staram się wszystko robić „pod prąd” jak to mawia mój dobry znajomy „robić tak, żeby nie jechać w peletonie, tylko jemu naprzeciw”
Oto kilka przykładów:

Niezwykle cenię sobie spokój i ciszę dlatego w moich ulubionych barach czy restauracjach, już po „zaprzyjaźnieniu się z obsługą” dowiaduję się, w jakich dniach tygodnia i godzinach jest mało osób i właśnie wtedy tam bywam.

Na basenie cenię sobie komfort pływania z niewielką liczbą współ-pływających i podobnie jak wyżej, dowiaduję się kiedy jest mało osób i wtedy przychodzę. Albo samemu eksperymentuję i w końcu odkrywam kiedy jest ten najlepszy czas. Bardzo podobnie postępuję z sauną.

Kiedy mam coś do załatwienia na mieście, aby uniknąć nadmiernego ruchu ulicznego wybieram takie godziny, w których jest on niewielki.

Jadąc na zakupy (nie wszystko można i jest przyjemnie kupować przez internet :) wybieram takie godziny, w których podejrzewam, że będzie mało kupujących. Szczególnie sprawdza się to w dni przedświąteczne, bo można naprawdę zaoszczędzić nawet kilka godzin, nie wspomnę o zrealizowaniu całej listy zakupów. A radość bliskich jest wtedy bezcenna. :)  w odróżnieniu do odczuć wręcz przeciwnych.

 
Kluczowym w powodzeniu stosowania tej zasady jest bezkompromisowe spacyfikowanie „zapału”, który jest najgroźniejszą z chorób niweczących realizację celów i odnoszenie sukcesów, zarówno tych malutkich jak i wielkich.

Dlatego niezwykle ważne jest, żeby nie dać się ponieść „zapałowi” i wciągnąć w „robienie rzeczy od razu”, tylko zastanowienie się jak wygląda sytuacja w otoczeniu i świadome działanie lub moje ulubione – odłożenie na konkretne później.

Zatem „pod prąd czy z peletonem”? – wybór jak zwykle zależy od Ciebie.

Z pewnością Ty też masz jakieś swoje sposoby, proszę podziel się nimi w komentarzach poniżej. Możesz też udostępnić ten artykuł wtedy na pewno ktoś skorzysta i dzięki temu pomożesz innym. Bo czy może być coś bardziej wartościowszego niż pomaganie innym ludziom :)

Pozdrawiam serdecznie.

Rafał Mirkowski

PS. Więcej moich sprawdzonych sposobach na lepsze organizowanie spraw oraz zarządzanie sobą poznasz na szkoleniach, Multiplanowanie.pl. Serdecznie zapraszam.