Pamiętasz swój pierwszy raz kiedy byłeś jak dziecko we mgle?

KOMIKS_1

 

Czy pamiętasz, kiedy pierwszy raz zacząłeś kierować innymi ludźmi? Czy pamiętasz jak stawiasz pierwsze kroki w nowej firmie, nowym dziale, nowym projekcie?

Czy pamiętasz jakie towarzyszyły Ci wtedy uczucia, oprócz dumy i poczucia prawdziwego szczęścia. Czy czułeś się jak dziecko we mgle?

Pamiętam, mój pierwszy raz. Zachciało mi się być dyrektorem. Po 5 latach w jednej firmie od fakturzysty do kierownika, gdzie znałem każdy proces i stanowisko, kierowałem 3 osobami, które sam przyjąłem do pracy – teraz jestem dosłownie jak „dziecko we mgle”. Duża firma handlowa, kilkanaście działów, 9 sprzedawców i ja na ich czele jako „Dyrektor Sprzedaży” :)

Już po kilku dniach okazało się, że WSZYSTKIE SPRAWY SĄ MOJE. Dosłownie wszyscy, bo nie tylko moi podwładni ale też ludzie z innych działów zasypywali mnie sprawami i decyzjami do podjęcia. Nie obeszło się oczywiście bez kilku „trupów w szafie”.

Drzwi w moim „akwarium” praktycznie się nie zamykały. Praca działu sprzedaży na dwie zmiany między 8:00-20:00 powodowała, że nie było chwili spokoju. Co robić? Nie mogłem po prostu zamknąć drzwi. Co robić?

Najpierw przyjmowałem wszystko „na siebie”, bo przecież jestem tu po to żeby pomagać w realizacji celów sprzedaży. Starałem się więc rozwiązywać wszystkie sprawy na bieżąco ale ich ogrom był nie do udźwignięcia. Wiele spraw istotnych umykało mi w morzu „bieżączki” a oczy prezesa uważnie śledziły moją niekompetencję.

Wtedy zauważyłem, że ludzie przychodzą przede wszystkim ze sprawami, które mogliby sami rozwiązać a nawet w pierdołami. Klika razy przyłapałem kogoś, że „zleca” mi to samo zadanie dzień po dniu, tylko po to, żeby cokolwiek wrzucić mi na biurko. Wtedy coś mnie tknęło. Chwila, chwila to ja tu jestem od zlecania i delegowania. Dlaczego wszyscy w kółko powtarzają te same kwestie.

Kiedy dowiedziałem się, że przez ostatnie miesiące nikogo nie było na moim stanowisku a obowiązki (jakoby) pełnił prezes i te wszystkie sprawy się działy bez mojego udziału – zrozumiałem.

Dostałem olśnienia a rozwiązanie, które zastosowałem momentalnie przyniosło fenomenalne skutki. Moje drzwi często pozostawały otwarte ale już nikt w nich nie stał i nie zasypywał mnie pytaniami. Ludzie przychodzili tylko z prawdziwymi problemami, które leżały w mojej kompetencji.

Wreszcie miałem czas na pracę, planowanie i zarządzanie sprzedażą i moimi Sprzedawcami. Na zebraniach koledzy dyrektorzy przestali podawać miałkie argumenty przeciwko mnie i mojemu działowi. A prezes wiedział, że mam odpowiedź na większość z trudnych pytań.

Zrozumiałem, że pewnie nie wszyscy robią to specjalnie ale jeśli 30 osób wrzuci ci codziennie kilka spraw nadając im taką samą wagę, a ty nie wiesz co jest ważne, co mniej a co w ogóle nieistotne, robi się natłok i duże ilości zadań są nie do przerobienia.

Przypomniało mi się powiedzenie Napoleona Bonaparte, że „głowa bez pamięci jest jak twierdza bez garnizonu” a że z pamięcią u mnie było słabo to postanowiłem wszystko zapisywać.

Na każdego człowieka, z którym współpracowałem założyłem osobną stronę w górnej części multiplanera i tam notowałem sprawy, które zobowiązaliśmy się wzajemnie dla siebie wykonać. Założyłem strony dla wszystkich, od prezesa do sprzątaczki, było tego ok 50 osób.

Kiedy tylko pojawiał się ktoś z nich na horyzoncie lub dzwonił, zerkałem na jego stronę i od razu pamiętałem co i jak, przypominałem o zobowiązaniach i korygowałem niedomówienia czy konfabulacje. Nazwałem tę zasadę SKORO JUŻ JESTEŚ, SKORO JUŻ DZWONISZ.

Założyłem też osobną stronę pt. „Zebrania”, gdzie notowałem sprawy, które chcę poruszyć na licznych zebraniach typu „dlaczego się nie sprzedaje?” i kolejną pt. „Sprzedaż”  gdzie miałem zapisane wszystkie najważniejsze dane dotyczące sprzedaży z kilku ostatnich lat, ulubione zagadnienie prazesa J. Skończyło się „jeżdżenie po mnie jak po łysej szkapie” nagle byłem zawsze przygotowany, kompetentny i jak ktoś nie miał prawdziwego argumentu tylko jakieś pomówienia albo domysły to nawet nie zaczynał dyskusji bo wiedział co go czeka. Po prostu szybko podane fakty i wnioski z nich płynące nie dają szans przypuszczeniom i domysłom.

Dziś nie sposób wszystkiego pamiętać, dlatego niezbędne jest mieć system dzięki któremu masz błyskawiczny dostęp do potrzebnych informacji. Takim systemem jest właśnie Multiplanowanie, dzięki któremu masz zawsze wszystko pod ręką i zawsze przy sobie.

To jest SYSTEM SAMOOGRANIZACJI, który sprawia, że jesteś błyskotliwy, błyskawiczny i kompetentny.

systemu

Speak Your Mind

*